niedziela, 1 lutego 2009

bilans strat po feriach

-złamany palec [nastawiony tak dobrze, że już jest tylko wybity]
-około 15 siniaków na nogach
-siniak na policzku
-policzek rozcięty o zęby
-rozerwane ucho
-guz wielkości uniemożliwiającej spanie
-siniak specjalny od Pata
-ślady po markerze
-blizny na języku i wargach
-srebrne najki zniszczone w ciągu doby od kupienia
-oparzone ręce
-liczne luki pamięciowe uniemożliwiające dokończenie tej listy..

ale poza tym byłam marynarzem i głupią dzikuską oraz wyprodukowałam katedrę gotycką i jeszcze parę innych bzdur.
pewnego razu nad ranem bawiliśmy się z catherine tate, były ploty i ploteczki, skandale i dramaty, kwasy miesiąca i żenady roku, zdradzane tajemnice, zdejmowanie ubrań, farmerskie koszule, torty urodzinowe, legowisielce, suche wanny, mokre łóżka, zdrady, zaliczenia i gwiazdy.
oprócz tego mam nawrót choroby sprzed roku, co jest najbardziej niepokojące.
jednak generalnie ferie zaliczam na spory plus.


dobrze, że nie połamały mi się tipsy!





a to siedzi w mojej głowie ciągle:


4 komentarze:

Anonimowy pisze...

przepraszam za siniaka specjalnego!

Anonimowy pisze...

a ja chciałabym dodać, że w ferie się zestarzałaś i nawet zaśpiewałam ci sto lat! i czekają cię 4 pęknięte, wpadka i bolesny poród.

Anonimowy pisze...

katedrę gotycką na głowie wyprodukowałaś?

natalia pisze...

nie, narysowałam na kartce.

[tu jest ta mina 'jak można być takim idiotą, żeby zadać takie pytanie? lasota?']